czwartek, 23 sierpnia 2012

Tag 10 pytań

Zostałam otagowana przez Lagoenę :))

1. Ile czasu dziennie poświęcasz blogowaniu?
Bardzo się wciągnęłam w czytanie blogów, więc potrafię spędzić cały dzień przeglądając Wasze wpisy. Mojemu blogowi poświęcam już mniej czasu, chociaż ostatnio miałam motywację na częste pisanie postów.

2. Czym myjesz włosy?
Płynem do higieny intymnej Facelle :) Raz na jakiś czas używam szamponu jajecznego z SLES.

3. Dokąd sięgały Twoje włosy w momencie, gdy były najdłuższe?
Za zapięcie od stanika. Taka długość jest moim celem, chociaż ciągle były wtedy obciążone. Mam nadzieję, że po zmianie pielęgnacji nie będę miała z nimi takich problemów.

4. Dbasz o zdrowe odżywianie?
Jestem przyzwyczajona do zdrowego jedzenia, więc jest to dla mnie naturalne :) Uwielbiam owoce i ryby, zawsze wybiorę domowy posiłek zamiast fastfoodów, a tłustych rzeczy nie jem, bo nie lubię.

5. Bierzesz jakieś suplementy diety?
Tak, biorę tran i beta karoten.

6. Jaką herbatę lubisz pić najbardziej?
Uwielbiam zieloną i czarną herbatę. Poza tym lubię wypić pokrzywę, miętę, rumianek :)

7. Byłaś kiedyś w solarium?
Tak, chętnie się wybieram 1-2 razy w ciągu zimy, bo łapie mnie depresja przez brak słońca! Po krótkiej wizycie mogę odżyć :)

8. Wolisz naturalnie wyglądający makijaż, czy z bardziej teatralnym efektem?
Naturalnie. Makijażem chcę podkreślić urodę i ukryć niedoskonałości, a nie zmienić się w inną osobę.

9. Jesteś zadowolona ze swojej wagi?
Nie. Mam 5kg niedowagi, a znajomi i rodzina lubią mi przypominać o tym, jaka jestem chuda. Jem dużo, praktycznie co 2-3h, a nie mogę przytyć!

10. Czego wybitnie nie lubisz jeść?
Cebuli... Moja mama próbuję przemycać ją do potraw, ale zawsze robię sekcję jedzenia i cierpliwie wyciągam nawet zmielone kawałki cebuli.

Ania

środa, 22 sierpnia 2012

Eksperyment mamy

Dziś krótko i szybko :)
Moja mama poskarżyła mi się dziś na olejowanie. Wczoraj wieczorem myła włosy, a dziś rano powiedziała, że są okropne w dotyku. Zauważyłam, że na czubku włosy wyglądały ok, jednak na końcach widoczne było niedomycie oleju. Spytałam którego szamponu użyła. 'Tego co mi ostatnio pokazałaś". Ja w szoku, bo nie przypominałam sobie niczego takiego :) Okazało się, że umyła włosy odżywką b/s:

Joanna, Naturia, Odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą do włosów przetłuszczających się i normalnych

"Bo ja tak Cię teraz słucham w kwestii kosmetyków, że już nawet etykiet nie czytam" :)
Najbardziej mnie dziwi to, że włosy po całej nocy miała świeże! Jedynym minusem był niedomyty olej z końcówek. Podobno pieniło jej się jeszcze jak rano płukała włosy.
Nie wiem, czy kiedyś umyję włosy tą odżywką, ale może warto to wiedzieć na wszelki wypadek :)

Ania

wtorek, 21 sierpnia 2012

Lovely, Crystal Strenght, lakier do paznokci cz. II

Tym razem zaprezentuję drugi odcień, nr 150 - najcudowniejszy jaki kiedykolwiek miałam na paznokciach :)
Ciężko mi było uchwycić kolor tego lakieru. To ciepły brzoskwiniowy odcień, nie jest ostry. W rzeczywistości wygląda bardzo subtelnie.


To zdjęcie najlepiej oddaje kolor lakieru:



Poniżej oba kolory z kolekcji summer 2010:


Niestety już będę musiała go wyrzucić, bo zaczął się rozwarstwiać :( Potrzebuję identycznego!
Plusy i minusy lakieru są takie same jak w przypadku poprzednio ocenianego odcienia. Jedyna różnica między nimi to ilość warstw do pokrycia płytki. Ten kolor jest jasny, więc musiałam nałożyć 2, a na niektórych paznokciach 3, warstwy.

Czy kupię ponownie? TAK!
Mój hit!

Ania

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Dziennik cz. I - (prawie) naturalne schnięcie

Efekt: porażka... Uprzedzam, że moje włosy na tych zdjęciach są tragiczne.

Poszłam spać z Babydreamem dla dzieci na włosach. Godzinę przed myciem nałożyłam rycynę na skalp.
11:30 mycie Facelle, później Isana z babassu na kilka minut
11:45 turban z mikrofibry, po zdjęciu go włosy były jeszcze wilgotne (z tyłu od połowy długości nadal mokre)
12:30 odżywka b/s Joanna, Naturia, rozczesałam grzebieniem
12:47 pierwsze zdjęcia schnącego puchu i siana:





12:53 spray Marion, ocet z malin & koktajl owocowy, a później na końcówki i połowę długości nałożyłam Marion, kurację z olejkiem arganowym. Na koniec... nie wytrzymałam i przez 30sekund suszyłam włosy chłodnym powietrzem. Efekt lepszy, ale i tak nie jest dobrze:




13:16 włosy rozczesałam grzebieniem i już nic z nimi więcej nie robiłam
13:56 puch się uspokoił, ale wygięcia przy twarzy zostały i już nic z nimi nie mogę zrobić :( włosy lekko przylizane, jednak można je odbić od nasady palcami:

 

15:37 efekt końcowy:

Wnioski: 
1. Nadal się przyjaźnię z suszarką. Na co dzień nie mam czasu na mycie włosów kilka godzin przed wyjściem. Nie mam też ochoty chodzić z sianem, które dopiero po dłuższym czasie się uformuje w normalniejszą fryzurę. Tym bardziej, że pasma przy twarzy nie prezentują się zbyt imponująco, a całość pozbawiona jest objętości. Mogę zrezygnować z suszenia w wolne dni, jednak wtedy już nigdzie spontanicznie nie wyjdę :) Moje włosy bardzo szybko się suszy i mam nadzieję, że ok. 1-2 minutowe suszenie nie niszczy mi włosów (nie suszę do końca, zostawiam je lekko wilgotne).
Aha, nie suszę włosów, jeśli jest ciepło i mam możliwość wyjścia w wilgotnych włosach na dwór. Wtedy nie są przylizane, a wiatr dodaje im objętości. Oczywiście nie mam wtedy wyjściowej fryzury, ale na spacer się nadaje.
2. Moje włosy mają cechy wysokiej porowatości: łatwo je zwilżyć, szybko schną (górne partie momentalnie!), są podatne na odkształcania od gumek i wsuwek, a po papilotach mam falo-loki na cały dzień. Poza tym łatwo się plączą i puszą. Przeszły też test chropowatości: przesuwając palce od koncówek do góry, wyczuwam tarcie oraz słyszę jak skrzypią.

Ania
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...