Wiele dziewczyn trafiło do mnie z wizażowego wątku o łysieniu na czubku głowy. Dostałam kilka próśb o aktualne zdjęcia, więc przy okazji walki o zagęszczenie włosów mogę się nimi "pochwalić".
Zdjęcia startowe (maj 2013):
 |
| Niestety nie są to tłuste włosy, po prostu straciły objętość dzień po myciu. Właśnie dlatego jestem zmuszona myć je codziennie. Flesz spotęgował efekt. |
 |
| Prześwity robią się w każdym miejscu na skórze głowy - wystarczy przeczesać włosy palcami. |
 |
| Tutaj jest ok - przedziałek jest na środku, a kucyk nisko związany, więc włosy są w naturalnej pozycji (opadają). |
Pamiętacie fryzurę z tego posta KLIK? Z boku wyglądała mniej wyjściowo:
Ostatnio zostałam zaskoczona przez fryzjerkę pytaniem, czy tak ciężko wziąć co jakiś czas suplement, np. skrzypowitę. Przyznam, że mnie to zabolało jako włosomaniaczkę ;p Niestety, nie był to jedyny cios, jaki otrzymałam. Ledwo usiadłam na fotelu, a już usłyszałam "Ojej, a co tu się stało? Czemu tak mało włosów?". Oczywiście nie widziała problemu w szarpaniu mnie za włosy i suszeniu gorącym powietrzem, zbliżając maksymalnie dmuchawę :(
Plany:
- postarać się o objętość u nasady włosów drugiego dnia
- wcierki, wcierki, wcierki!
- wewnętrznie - stabilizuję hormony (od ok. 5 lat jestem na granicy normalność/niedoczynność tarczycy)
- kupić olejek stymulujący wzrost włosów Khadi?
- nałożyć Cassię Khadi?
Obawiam się, że będę musiała jeszcze trochę podciąć włosy. Wczoraj zrobiłam odżywczą maseczkę proteinowo-emolientową. Od razu chwyciłam za suszarkę, bo nie mogłam znieść bólu spowodowanego ciężarem mokrych włosów :(
Włosy po takim zabiegu są duużo lepsze! Planuję go powtarzać co tydzień, ale nie chcę rezygnować z długości...
Na koniec zdjęcie włosów z końca marca - strasznie mi się podobała taka długość. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała na głowie tyle włosów, na ile to wygląda :)
Ania